Cześć !!!
Zmieniłam nazwę ze względu na prywatność i w ogóle żeby rodzice się nie dowiedzieli ( taki szczegół), ale to nadal ja :p Lusia to zdrobnienie od mojego imienia, którym posługuje się moja babcia.
Nie mów nic. Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.
piątek, 25 lipca 2014
poniedziałek, 21 lipca 2014
Rozdział 2- Wiadomości. Ale dobre czy złe?
Ty- wskazał palcem na Leona- Idź na górę Olga znajdzie ci jakieś ubranie. No już zmykać mi-powiedział gdy obydwoje spojrzeli się na niego niedowierzająco.
Gdy doszli na piętro rozległ się ich śmiech
- Jak ja się bałem- mówił Leon
- Ja też- Viola cudem powstrzymywała się od chichotu mówiąc te słowa
- Panie Verdas, proszę za mną- Olga ponagliła go gestem dłoni
- Już idę- opowiedział grzecznie
Viola w tym czasie poszła do łazienki wziąć ciepły prysznic. Gdy skończyła, wysuszyła włosy i ubrała się w wygodne jeansy i bluzkę na szerokich ramiączkach z napisem: "Love NY" i liczbą 53. Nie zrobiła sobie makijażu. Związała włosy w wysoki kucyk i weszła do pokoju. Tam czekał na nią Leon. Na jego widok zachichotała.
- I z czego się śmiejesz? Przecież nie mogę zamoczyć ci łóżka-powiedział z uśmiechem na ustach
- No tak
- Viola czy my- nie dane mu było dokończyć ponieważ zadzwonił telefon.
Wyjęła z torebeczki białą komórkę
- O matko to Diego- W dziewczynę wstąpił strach, bała się go. Była pewna, że po spisku z Ludmiłą, jest zdolny do wszystkiego.
- Daj ja odbiorę- zaoferował się chłopak. Brunetka odruchowo cofnęła swoją drobną dłoń- No daj- ponaglił ją. Podała mu nieustająco dzwoniącego iPhone. Odebrał a dziewczyna zaczęła nerwowo obgryzać paznokcie i skubać fioletowy lakier.
- Halo?- pierwszy odezwał się Diego- Viola, dobrze, że odebrałaś
- To nie Viola. To ja Leon. Mów szybko co chcesz bo nie mam zamiaru tracić czsu
- A jakim prawem odbierasz jej telefon?- zapytał się zdenerwowany Dominguez
- A takim, że jestem jej chłopakiem- powiedział Verdas po kilku sekundowym zastanawianiu się.
Violetta uśmiechnęła się pod nosem, słysząc te słowa.
-Co?!- krzyknął zdenerwowany
- To co słyszałeś. Skończyłeś już?
Nie dostał odpowiedzi na to pytanie ponieważ jego rozmówca rozłączył się.
- Rozmowa zakończona- powiedział oddając biało- złoty cud techniki
- Dziękuję. Leon czy ty na pewno chcesz być moim chłopakiem?
- Oczywiście. Ja cię kocham cały czas odkąd zobaczyłem cię pierwszy raz w Studio. A czy ty panno Castillo chcesz być moją dziewczyną?
- Żartujesz?- spytała się go po czym zaczęła się śmiać widząc jego zdziwioną minę.
- Ale jak to?
- No pewnie, że chcę głuptasie- zaśmiała się i zmierzwiła mu włosy- ale twoja mina była bezcenna- znowu zaczęła się śmiać
Nagle poczuła, że straciła grunt pod nogami. Zorientowała się, że Leon wziął ją na ręce i położył na łóżku.
- To teraz zobaczymy czy nadal będzie ci do śmiechu- szepnął i zaczął ją łaskotać
- Leon .... przestań ....
- A jak mnie powstrzymasz?- spojrzał na nią
- A tak- pocałowała go
Ich pocałunek trwał bardzo długo. Dziewczyna objęła go nogami w pasie a dłonie wplotła we włosy.
- Violu powiedz Leonowi, że jego ubrania już wysch...ły- Nagle do pokoju weszła Angie i zastała ich w dwuznacznej sytuacji. Leon szybko wstał i poprawił włosy.
- Gdzie mam iść?- zapytał jakby nic się nie stało
- Do łazienki, zaprowadzę cię
Leon po kilku minutach wyszedł. Angie nie powiedziała Germanowi o tym co zobaczyła. Violetta przebrała się w pidżamę i szybko zasnęła.
Następnego dnia dziewczynę obudził SMS od jej chłopaka. Wzięła telefon do ręki przeczytała jego treść: Dzień dobry skarbie. Mam nadzieje, że się wyspałaś. Całuję i do zobaczenia w Studio. Kocham Cię :*
Uśmiechnęła się do ekranu. Wstała z łóżka i naszykowała sobie ubranie i poszła do łazienki. Kiedy wzięła prysznic i skończyła toaletę poranną, ubrała bluzkę w kwiatki i spódniczkę w kolorze pudrowego różu. Do tego swoje ulubione buty. Końcowy efekt prezentował się tak:
Zeszła na śniadanie. Jak każdego dnia stół był już przygotowany. Jako pierwsza usiadła przy stole i czekała na resztę. Najpierw z góry zeszła Angie a zaraz za nią German. W kąciku swoich ust miał ślad po szmince. ~ haha w tym samym miejscu co Leon wczoraj. I ten sam odcień. Chwilka ale tylko ja i Angie w tym domu mamy takie pomadki~ myślała Violetta pijąc sok pomarańczowy. Kiedy dotarły do niej jej własne myśli wypluła napój na stół
- Violetto co ty wyprawiasz? - zapytał z oburzeniem German. Angie na niego spojrzała a w jej oczach można było dostrzec przerażanie. Zauważyła to samo co Violetta.
- Uświadomiłam sobie, że jest już tak późno. Muszę iść do Studia. To ja już idę.
Całą drogę do szkoły myślała co się stało na górze zanim zeszli na śniadanie. W głębi duszy była zadowolona. Gdy weszła do budynku. Leona jeszcze nie było. Ciocia dziewczyny miał dziś dopiero na drugą lekcje.
Viola zapukała do pokoju nauczycielskiego
- Proszę- zza drzwi dobiegł głos dyrektora
- Dzień-dobry. Chciałam się zapytać czy piosenkę mogę napisać w parzę
- Nie widzę problemu. A masz kogoś ,,na oku"?- zapytał się Pablo
- Myślałam o Leonie- odpowiedziała nie pewnie szatynka
- Bardzo dobry pomysł- spojrzał odruchowo na zegarek- a teraz uciekaj, bo Gregorio sie wścieknie, zaraz lekcje.
- Dziękuje- uśmiechnęła się i wyszła. Po drodze wpadała w ramiona Leona
- A ty jeszcze nie przebrana?- naśladował głos nauczyciela od tańca
- A ty też- wskazała palcem na koszule
- To przebieżemy sie razem- powiedział i pociągnął dziewczynę za rękę
Gdy Violetta wiązała włosy w kucyk, Leon objął ja od tyłu. Już poczuła jego oddech na szyi jednak w tym samym momencie zadzwonił dzwonek, zwiastując koniec przerwy
- No nie! Jak nie telefony to lekcje- jeknął
- Och już nie przesadzaj
Reszta lekcji minęła bardzo szybko. Dziewczyna wróciła do domu. Weszła, od razu usłyszała krzyk ojca i płacz Angie
-Ale Angie jak to się stało- pytał zdenerwowany
- German, nie wiesz skąd się biorą dzieci
Violetta mimowolnie oparła się o ścianę ~Jakie dzieci? Czy Angie jest w ciąży~
Gdy doszli na piętro rozległ się ich śmiech
- Jak ja się bałem- mówił Leon
- Ja też- Viola cudem powstrzymywała się od chichotu mówiąc te słowa
- Panie Verdas, proszę za mną- Olga ponagliła go gestem dłoni
- Już idę- opowiedział grzecznie
Viola w tym czasie poszła do łazienki wziąć ciepły prysznic. Gdy skończyła, wysuszyła włosy i ubrała się w wygodne jeansy i bluzkę na szerokich ramiączkach z napisem: "Love NY" i liczbą 53. Nie zrobiła sobie makijażu. Związała włosy w wysoki kucyk i weszła do pokoju. Tam czekał na nią Leon. Na jego widok zachichotała.
- I z czego się śmiejesz? Przecież nie mogę zamoczyć ci łóżka-powiedział z uśmiechem na ustach
- No tak
- Viola czy my- nie dane mu było dokończyć ponieważ zadzwonił telefon.
Wyjęła z torebeczki białą komórkę
- O matko to Diego- W dziewczynę wstąpił strach, bała się go. Była pewna, że po spisku z Ludmiłą, jest zdolny do wszystkiego.
- Daj ja odbiorę- zaoferował się chłopak. Brunetka odruchowo cofnęła swoją drobną dłoń- No daj- ponaglił ją. Podała mu nieustająco dzwoniącego iPhone. Odebrał a dziewczyna zaczęła nerwowo obgryzać paznokcie i skubać fioletowy lakier.
- Halo?- pierwszy odezwał się Diego- Viola, dobrze, że odebrałaś
- To nie Viola. To ja Leon. Mów szybko co chcesz bo nie mam zamiaru tracić czsu
- A jakim prawem odbierasz jej telefon?- zapytał się zdenerwowany Dominguez
- A takim, że jestem jej chłopakiem- powiedział Verdas po kilku sekundowym zastanawianiu się.
Violetta uśmiechnęła się pod nosem, słysząc te słowa.
-Co?!- krzyknął zdenerwowany
- To co słyszałeś. Skończyłeś już?
Nie dostał odpowiedzi na to pytanie ponieważ jego rozmówca rozłączył się.
- Rozmowa zakończona- powiedział oddając biało- złoty cud techniki
- Dziękuję. Leon czy ty na pewno chcesz być moim chłopakiem?
- Oczywiście. Ja cię kocham cały czas odkąd zobaczyłem cię pierwszy raz w Studio. A czy ty panno Castillo chcesz być moją dziewczyną?
- Żartujesz?- spytała się go po czym zaczęła się śmiać widząc jego zdziwioną minę.
- Ale jak to?
- No pewnie, że chcę głuptasie- zaśmiała się i zmierzwiła mu włosy- ale twoja mina była bezcenna- znowu zaczęła się śmiać
Nagle poczuła, że straciła grunt pod nogami. Zorientowała się, że Leon wziął ją na ręce i położył na łóżku.
- To teraz zobaczymy czy nadal będzie ci do śmiechu- szepnął i zaczął ją łaskotać
- Leon .... przestań ....
- A jak mnie powstrzymasz?- spojrzał na nią
- A tak- pocałowała go
Ich pocałunek trwał bardzo długo. Dziewczyna objęła go nogami w pasie a dłonie wplotła we włosy.
- Violu powiedz Leonowi, że jego ubrania już wysch...ły- Nagle do pokoju weszła Angie i zastała ich w dwuznacznej sytuacji. Leon szybko wstał i poprawił włosy.
- Gdzie mam iść?- zapytał jakby nic się nie stało
- Do łazienki, zaprowadzę cię
Leon po kilku minutach wyszedł. Angie nie powiedziała Germanowi o tym co zobaczyła. Violetta przebrała się w pidżamę i szybko zasnęła.
Następnego dnia dziewczynę obudził SMS od jej chłopaka. Wzięła telefon do ręki przeczytała jego treść: Dzień dobry skarbie. Mam nadzieje, że się wyspałaś. Całuję i do zobaczenia w Studio. Kocham Cię :*
Uśmiechnęła się do ekranu. Wstała z łóżka i naszykowała sobie ubranie i poszła do łazienki. Kiedy wzięła prysznic i skończyła toaletę poranną, ubrała bluzkę w kwiatki i spódniczkę w kolorze pudrowego różu. Do tego swoje ulubione buty. Końcowy efekt prezentował się tak:
Zeszła na śniadanie. Jak każdego dnia stół był już przygotowany. Jako pierwsza usiadła przy stole i czekała na resztę. Najpierw z góry zeszła Angie a zaraz za nią German. W kąciku swoich ust miał ślad po szmince. ~ haha w tym samym miejscu co Leon wczoraj. I ten sam odcień. Chwilka ale tylko ja i Angie w tym domu mamy takie pomadki~ myślała Violetta pijąc sok pomarańczowy. Kiedy dotarły do niej jej własne myśli wypluła napój na stół
- Violetto co ty wyprawiasz? - zapytał z oburzeniem German. Angie na niego spojrzała a w jej oczach można było dostrzec przerażanie. Zauważyła to samo co Violetta.
- Uświadomiłam sobie, że jest już tak późno. Muszę iść do Studia. To ja już idę.
Całą drogę do szkoły myślała co się stało na górze zanim zeszli na śniadanie. W głębi duszy była zadowolona. Gdy weszła do budynku. Leona jeszcze nie było. Ciocia dziewczyny miał dziś dopiero na drugą lekcje.
Viola zapukała do pokoju nauczycielskiego
- Proszę- zza drzwi dobiegł głos dyrektora
- Dzień-dobry. Chciałam się zapytać czy piosenkę mogę napisać w parzę
- Nie widzę problemu. A masz kogoś ,,na oku"?- zapytał się Pablo
- Myślałam o Leonie- odpowiedziała nie pewnie szatynka
- Bardzo dobry pomysł- spojrzał odruchowo na zegarek- a teraz uciekaj, bo Gregorio sie wścieknie, zaraz lekcje.
- Dziękuje- uśmiechnęła się i wyszła. Po drodze wpadała w ramiona Leona
- A ty jeszcze nie przebrana?- naśladował głos nauczyciela od tańca
- A ty też- wskazała palcem na koszule
- To przebieżemy sie razem- powiedział i pociągnął dziewczynę za rękę
Gdy Violetta wiązała włosy w kucyk, Leon objął ja od tyłu. Już poczuła jego oddech na szyi jednak w tym samym momencie zadzwonił dzwonek, zwiastując koniec przerwy
- No nie! Jak nie telefony to lekcje- jeknął
- Och już nie przesadzaj
Reszta lekcji minęła bardzo szybko. Dziewczyna wróciła do domu. Weszła, od razu usłyszała krzyk ojca i płacz Angie
-Ale Angie jak to się stało- pytał zdenerwowany
- German, nie wiesz skąd się biorą dzieci
Violetta mimowolnie oparła się o ścianę ~Jakie dzieci? Czy Angie jest w ciąży~
czwartek, 10 lipca 2014
01_ Znowu deszcz- no to co nie jesteśmy z cukru
Padał deszcz. Można było powiedzieć, że lał. Krople odbijając się od parapetu wystukiwały rytm. kilkunastu nastolatków wpatrywało się w strugę wody za oknem . Były dwa wyjątki. Wysoka, szczupła brunetka próbowała napisać piosenkę. Niestety piosenka miała być o miłości a ona niedawno zerwała z chłopakiem. Diego ją oszukał. Drugim powodem był dlaczego dziewczyna nie mogła się skupić, była jej pierwsza i prawdziwa miłość- Leon Verdas. Chłopak siedział samotnie, w kącie pokoju, brzdąkając na gitarze. Co kilka sekund zerkali na siebie, a gdy się na tym przyłapali od razu spuszczali wzrok i rumienili się.
-Hura!!!- krzyknęła Francesca. Violetta wyrwana z zamyślenia podskoczyła na krześle- Deszcz przestał padać, możemy iść do domu
Gdy Viola się pakowała. podbiegł do niej Leon
-Odprowadzić cię- zapytał z nadzieją w głosie.
-Jasne!- dziewczyna nie kryła swojego zadowolenia
Szli równym tempem po mokrych uliczkach Buenos Aires
-Jak ci idzie pisanie piosenki na zakończenie roku- zapytał spięty, chcąc przerwać ciszę panującą między nimi
- Nic nie napisałam a Pablo czeka. Ma to być piosenka o miłości a ja o miłości nie ma jak napisać- powiedziała z żalem w głosie
-Chodzi o Diego
- Tak- chłopak trafił w samo sedno.
- Nie martw się, jest ktoś kto nadal Cię kocha- szepnął bardziej do siebie niż do dziewczyny.
- Oo znowu deszcz- jęknęła czując na sobie zimne krople wody
- Oj nie jesteśmy z cukru- zażartował, ale gdy na niego spadła krople zmieniła zdanie- wiesz lepiej biegnijmy.
Przechodnie schowani pod parasolami, obserwowali parę trzymającą się za ręce i śmiejącą bardzo głośno, która próbowała uciec przed deszczem.
Gdy stali przed okazałym domem Violi Olga wyjrzała przez okno. Dołączyła do niej również Angie, która wróciła z Paryża przed kilkoma dniami.
- Jaką oni tworzą piękną parę- krzyknęła Olgita
- Cii- uciszyła ją Angie przykładając palec do karminowych ust- Jeszcze German usłyszy
Młodzi nie zauważyli tego, wpatrywali się w siebie i próbowali złapać oddech. Leon delikatnie odgarnął, zlepione od wody włosy z policzka dziewczyny. Przysunął się jeszcze bliżej. Viola przymknęła powieki a chłopak złożył na jej ustach delikatny pocałunek.
-Ooooo- na górze rozległy się odgłosy zachwytu
-Co się dzieje?- zapytał zdezorientowany German wychodząc z gabinetu
Angie i Olga stanęły wyprostowane ja struny, zasłaniając okno
-Nie ni ... nic się nie dzieje- powiedziała Angie jąkając się
- Panie Germanie może zrobić panu kawy?- zapytała się gosposia
- Tak Olgo, bardzo proszę, a ja pójdę zobaczyć czy Violetta nie idzie, deszcz pada biedactwo zmoknie
Angie nic nie myśląc złapała za telefon i wysłała Violi SMS-a
Na dworze zakochana para całowała się dalej. Oboje byli pewni, że ta chwila może trwać wiecznie. Niestety. Cholerny telefon pomyślała dziewczyna i wyjęła z torebki komórkę
Violu wejdźcie do domu od strony kuchni. Twój tato zaraz wyjdzie cię szukać. Angie
-Chodź!- pociągnęła zdziwionego chłopaka w stronę drzwi kuchennych. W nich stał już gotowy do wyjścia German
- Violetto! Możesz mi to wyjaśnić?!- w jego głosie można było wyczuć złość, Dziewczyna była bardzo zdenerwowana- Jesteś cała mokra, idź się przebrać bo zachorujesz. Ty- wskazał na Leona a on wystraszony przełknął głośno ślinę
I jak podoba się? Prosze o komentarze :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)
